J o n a s z II

Mój Jonaszu, no jak ty wyglądasz?

Gdzie twe szaty, gdzie dumna Niniwa?

Pewnie jeszcze przeszłości pożądasz

A z piersi twojej krzyk znów się wyrywa



Nie wydzieraj już z piersi westchnienia

Zło żeruje na dobrym zuchwale

W środku lipca jeziora zdumienia

że ból wypłuczą te same fale



Mój Jonaszu niewiele to znaczy

Kiedy przeszłość nie znika pod blizną

Morze tego ci nie wytłumaczy

Do Niniwy wróć, by być mężczyzną



Zmierzaj drogą nigdy nienazwany

Białą szatą oplecie cię Zohar

I przez Pana tak będziesz kochany

Abyś nabrał odwagi znów kochać...



Oczy twoje we łzach się rozpłyną

Kiedy łaska zawiśnie nad miastem

A ty wreszcie zawładniesz Szechiną

I rozjaśni się to, co już jasne
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie