rysowałem światłem cały dzień

jej klaustrofobiczne i małe oczy wpatrywały się w moje ruchy ręką
stopniowo i powolnie
nie umiała mi oznajmić
czy nawet nie chciała
żadnych konkretnych stwierdzeń
wypowiedzeń i deklaracji

nie umiała w kilku słowach powiedzieć
co ją intryguje w moim malarstwie

usiadła po czym podwinęła sukienkę
lewą nogę zwinęła na prawą
ścisnęła się w pośladkach
zamilkła

westchnęła
zaczęła dyszeć

przestraszyłem się
zrobiła się cała purpurowa a potem sina
przewinęła oczy do tyłu
rozłożyła ręce
zrobiła znak krzyża
skonała na moich rękach
7
37 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie