Malarz i modelka w pracowni

W kolorowych sygnałach odciskają się na przemian białe czerwone pociski z farbą.
Wybuchają niczym fajerwerki na skórze.
Może jutro zobaczę, kiedy staniesz przed moim obrazem.
Odświeżona, energetycznie napompowana.

Ty, jak biała wstążka latawca, który przez przypadek wzbija się do nieba.
Mój biały helikopter i twoja cisza zmieszana, zachwiana warkotem i warstwą kurzu.

2012
Siódmy dzień.
Niedziela.
Nasze pomarańcze podgnite służą za martwą naturę.

Poniedziałek.
Twoja skóra pożółkła.
Potrzebujesz samoopalacza.
Promienie słoneczne parzą.
Potarta światłem siadasz.
Przystępujemy do pracy.
Wyżej noga, opierasz się o ścianę, obserwuję twoje zmęczenie.

Wtorek.
Malarstwo nie spełnia moich oczekiwań zgłębiania rzeczywistości.
Proszę o przerwę.
Przerwa nie następuje.
W ogniu rozdrgane i nasączone łojem pochodnie.

Spektakl, w którym tylko brakuje miłości.
Zastyga.
Bezpowrotnie.
10
102 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
biały helikopter ---ojejku
M
muzyka 13 lat temu
śliczny:p***
Sebastian Dema 13 lat temu
/Malarstwo nie spełnia moich oczekiwań zgłębiania rzeczywistości./ to jak pisanie /Spektakl, w którym tylko brakuje miłości./ dobre,pozdr.
JKZ007 13 lat temu
energetycznie napompowana- nie podoba mi się - to jak nadęta, a chyba nie o to chodziło:) Reszta dobrze mi się przyjęła, bez odbijania:)
Beatrice 13 lat temu
ciekawy wiersz, pozdrawiam :-)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie