Bazar

Świat
Wczoraj dziś wisi mokre na wieszaku
Wiatr wieje chmur pętla zanosi szarość
Dokonał już swych obliczeń matematyk
Uiścił zapłatę na konto bankowiec

Podołać zadaniu bezbarwnie pod nacisk
Spróbuje znów ruszyć niedbałą koordynacją
Kołysząc się sprawnie i ściany tuląc
Ujmując ten świt, który nadszedł o zmierzchu

Ktoś modli się dalej by gnić nie przestało
Zakurzony ornament przykrywa liśćmi
Gdyby tylko siły móc kupić za chęci
Bazar trutek oblegany najobficiej

Chiński handel marzeniami
Znów patrzymy na cene
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie