wieczorne rozważania

O życiu
kolejny dzień zamyka wieczność,
przede mną noc
...jakby śmierć

do czego jutro zmartwychwstać,
gdy nie mam władzy by zamienić wodę w wino

wierzę w cud, który nigdy się nie wydarzy
wskrzeszam Łazarza który wciąż cuchnie

z namaszczeniem niosę w rękach pustkę
troszcząc się o jej kształt i ciężar

wciąż ślepy na miłość
która nie wymaga cudu

jutro obudzę się znów
zapatrzony w witraże i freski
5
66 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

sebo1944 11 lat temu
Konwenase? A może się mylę? Może wystarczy się otworzyć? Czasem trzeba zamknąć oczy, żeby zobaczyć. Czasem trzeba umrzeć. Zostawić skostniałą, bezpieczną codzienność, żeby zacząć żyć. Ja Ci to muszę mówić?
*Mystique* 11 lat temu
bardzo mi się podoba, ma ,,coś w sobie...
dał mi do myślenia,
lubię takie wiersze, pozdrawiam
Helen 11 lat temu
pierwsza strofa całkiem fajna...;) brak woli do życia? nie ma motywacji zapewne...a wtedy wkracza melancholia...pozdrawiam
llukas13 11 lat temu
fubro, wiara w cud, który się nigdy nie wydarzy, czyli w coś nierealnego, można nazwać ją ślepą, Sebo, czasami trudno się otworzyć, może dlatego że nie chcemy pokazać że jesteśmy niedoskonali, czy musisz mówić?? pewnie, o najbardziej oczywistych prawdach zapomina się najczęściej:-), Mystique, dzięki, miło słyszeć pochwałę, Helen, brak woli do życia, bo po co skoro cuda tak rzadko się zdarzają a może trzeba umieć patrzeć, bo zdarzają się codziennie, pozdrawiam
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie