zachodzę

chłodniej w domu
gdy uniosę powieki w nocne granie
wrzosy przebiegną pamięć
przyjdzie oddane już w niewolę
westchnienie pożółkłych pól

myśl o mnie
opakowany bez ceregieli w szary papier
wnoszę po ruchomych schodach przyszłość
co już tylko z nazwy nie jest mi znana

dłonie zostawiłem w cieniu brzozy
obejmują bielą ranki
każdą nagą myśl która w rosie
tylko jedną z wielu kropel
4
84 odsłon 6 komentarzy

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 7 lat temu
...to nie lużne myśli ani też bazgroły...to najprawdziwsza poezja
A i przydała się kategoria ;p
wielobarwna 7 lat temu
sie nie pytaj czemu plus :)
K
kaja-maja 7 lat temu
nie jedni chcą ciszy
gdyż boją się własnego cienia
lubią jak ptaszki cichutko śpiewają
a burza lubi uderzyć z grubej rury
przy której nie jedni się kochają
inni jak galareta się trzęsą w:)
mkc47 7 lat temu
oczywisty plagiat...
brawo
zyga66 7 lat temu
szacun, mkc47, bardzo dobry
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie