powrót człowieka zwanego koniem

O życiu
lekki ruch z prawej i z lewej i płynie woda
ciepła i zimna
blask światła na terakocie
grzejącej stopy nie doceniałem
nie przypuszczałem jak niewiele trzeba by ludzie
przestali zapewniać ciągłość ludzkości

i najpierw stała się ciemność potem ostygła podłoga
przestała płynąć woda
w ogniskach walk pomarańczowo-arbuzowy z centkami fioletu
w szaroburych kłębach z odcieniem błękitu wybucha ogień
gdzie okiem sięgnąć pępowiny łączące ziemię i niebo

pośród jęków chmur łkaniu zastępów zawodzeniu dusz
na wieko miłości upuściwszy maleńki bukiecik odeszła nadzieja
w kapeluszu i długim płaszczu zapiętym na wszystkie guziki
wryta wiara coś mamroce z twarzą bez wyrazu
ciągle stoi choć bez nóg choć bez ramion
wyciąga ramiona
2
31 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 1 rok temu
jak mechanizacja idzie z postępem tak nie życie ludzkie
*Mystique* 1 rok temu
Dobre to jest
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie