Łzy

O życiu
Cichymi krokami podchodziłem do ołtarza.
Z ciężkim oddechem się modliłem.
Od zimna drżała mi szczęka.
Ze łzami w oczach patrzyłem na ołtarz.
Wszystkie chwile mi przeleciały w błyskawicznym tempie przed oczami.
Kruszący się śnieg pod moimi butami trzeszczał i dodawał otuchy.
Samotność, to złe uczucie. Niespodziewanie mi głos zmienia ton.
Dobrzi ludzie odchodzą, i nigdy nie powrócą, chwile także.
Bo tak już jest.
1
67 odsłon 6 komentarzy

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
Karmellita 11 lat temu
Nie ołtarzu lecz ołtarza. Nie dawał otuchy lecz dodawał. Nie dobzi lecz dobrzy. Chyba masz kłopoty z pisownią. Więcej książek i się utrwali. Ale temat ciekawy. Pozdrawiam
K
Karmellita 11 lat temu
I będę się czepiać ortografii,bo moja przyjaciółka poza Polską jest już 8 lat i jakoś ojczystego języka nie zapomniała. To głupia wymówka.Żeby nie powiedzieć dosadniej
Beatrice 11 lat temu
Od 2012 poza Polską... aż strach pomyśleć, co będzie za 10 lat i więcej. Proponuję przestać pisać i zająć się czymś innym. Pozdrawiam.
Helen 11 lat temu
Bea masz rację......he he kiepska to wymówka.... autorze;/
krYha200 11 lat temu
tak na prawdę, jestem dyslektykiem '-,-.
krYha200 11 lat temu
i jeszcze to sami sobie wyjedźcie do np. Niemiec i po dwóch latach coś napiszcie jakąś poezje i przyjmijcie Krytyków na klatę :) i bądźcie jeszcze do tego dyslektykiem
PS: mam 12 lat ;____;
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie