Ikar

Egzystencjalne
z podciętymi skrzydłami
wlokę się do przodu
śmiesznym krokiem nielota

idę powoli po ziemi twardej
potykam o wspomnienia
i upadam brudząc twarz szarym pyłem

krok bezsensowny za krokiem
do nikąd jeśli nikąd istnieje
do nieubłaganego końca

jeszcze niedawno byłem całym niebem
dotykałem promieni słońca
muskając je delikatnie ustami

byłem ptakiem w przestworzach
niedoścignionym w myślach
i nieodgadnionym w czynach

wolny jak Ikar w bezkresnej przestrzeni
zawieszony daleko gdzieś
blisko horyzontu zdarzeń

a pewnego dnia spadłem na ziemię
połamałem skrzydła
poraniłem innych i siebie

i już nie umiem wzlecieć
ale nie też chcę tu zostać
0
12 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 3 lata temu
...o jakim końcu mówisz ?... skoro wszystko jest wieczne
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie