To mój ostatni rejs

Po morzu żeglarz płynie,

wśród wichru i nawałnicy

z oczu sącza mu się łzy,

nie wie jaki kurs obrać

płynąc do swojej dziewczyny.



Noc go doszła straszna,

wiatr bałwany wzdyma,

ze wsząd bije trwoga,

ze łzami w oczach

wzywa ukochaną...



Na srogich gniewnych falach

echo poniesie słowa w dal,

ale czy usłyszy wybranka,

czy będzie czekać tam...



O gwiazdo z chmur świecąca,

rozświetl mi zorzę jasna

i wskaż mi drogę

do ukochanej,

bo przy niej jest mój port.



Muszę dopłynąć do lubej,

która stoi na brzegu,

mgłą miłości otulona

i czeka na moją łódz.



Boże bądz mi miłościwy,

usłysz wołanie moje,

oddal wichry , nawałnice

i uspokój morze.



Spraw abym dopłyną do niej,

abyśmy jednym sercem bili

i wzajemnie sobie życie słodzili

w miłości nierozdzielnej.



To mój ostatni rejs...
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie