...listopadowy deszcz...
krystaliczne kropelki z nieba spadają
łezkami srebnymi szybę grawerują
zamazując szarość dnia
na zewnątrz wiatr wiruje
liść tańczy między kropelkami
i ja w głębokim oddechu
cudownie deszcz lico pieści
pod szmaragdowym dachem
zamykam oczy w uśmiechu
jak latorośl której ciepło
z cichą nutką serca kołysana
świeżością przestrzeni zmoczona
niewidoczną mgiełką zachwycona
i choć ziemia mokra
seksapil w sobie ma
pośród karłowatych drzew
ozdobionych przezroczystą perłą...
...pod stopami śliskawka
zgniłych liści bursztynowych
otulające się nadzieją spadających
nurt odludny cisza wielka
tylko kap,kap,kap...
łezkami srebnymi szybę grawerują
zamazując szarość dnia
na zewnątrz wiatr wiruje
liść tańczy między kropelkami
i ja w głębokim oddechu
cudownie deszcz lico pieści
pod szmaragdowym dachem
zamykam oczy w uśmiechu
jak latorośl której ciepło
z cichą nutką serca kołysana
świeżością przestrzeni zmoczona
niewidoczną mgiełką zachwycona
i choć ziemia mokra
seksapil w sobie ma
pośród karłowatych drzew
ozdobionych przezroczystą perłą...
...pod stopami śliskawka
zgniłych liści bursztynowych
otulające się nadzieją spadających
nurt odludny cisza wielka
tylko kap,kap,kap...