...bezszumnie...
wczoraj się uśmiechał
dzisiaj lico ukazał
pod diamentem nieba
okazem błysnął zachwytem
błysnął swoją promiennością
przy zachodzie słonko lot obniżyło
w towarzystwo nagich ramion wpadło
migotliwie tak cichutko i cieplutko
pocałunkiem pieści ogniem miłości
wspólnym pragnieniem szarego dnia
złota jesienna aura płonie
gwiazdą nocy co zaświeciła
słońca pieszczotą księżyca
w złotych liściach tańczy
tchnieniem świeżości
niebo jak lustro
na ciemny mrok,rozświetlone
oczy zadziwia chabrem...
dzisiaj lico ukazał
pod diamentem nieba
okazem błysnął zachwytem
błysnął swoją promiennością
przy zachodzie słonko lot obniżyło
w towarzystwo nagich ramion wpadło
migotliwie tak cichutko i cieplutko
pocałunkiem pieści ogniem miłości
wspólnym pragnieniem szarego dnia
złota jesienna aura płonie
gwiazdą nocy co zaświeciła
słońca pieszczotą księżyca
w złotych liściach tańczy
tchnieniem świeżości
niebo jak lustro
na ciemny mrok,rozświetlone
oczy zadziwia chabrem...