U GROBU TWEGO

Powiedz jak mam ciebie pomścić

Ile wiosek puścić z dymem

A potem wycierać bagnet o czarnoziem lub poły płaszcza

Przez tyle wieków była śmierć za śmierć

Uprowadzanie kobiet dobijanie wyrostków

Delektowanie się bażantami

Ktoś przecież ponosi winę za brak twojego oddechu

Za bezprzytomne oczy

Odwrócone na lewą stronę

Współplemieńcy coraz częściej wytykają mnie palcami

- oto ten, który nie pomścił śmierci ojca

już wiem że nie wybiorą mnie szamanem

i będę musiał opuścić nasze ognisko



Ojcze

Zatrułem wody rozpaczą

Ich bydło pije pazernie

I zdycha wzdęte w konwulsjach



Wczoraj wykopałem starego mauzera

Spoconego oliwą pamiętnego września

W okolicznych lasach mówią

że tę bron zakopałeś dla mnie

Bym podtrzymywał ogień naszego klanu



Jest ze mną kilka kobiet

Czekających z różą na moją odwagę

W parne noce przynoszą nie tylko siebie

Ale także broń pachnącą ich potem



Ojcze

Uginam się pod ciężarem ostrzy

Zaciskam dłonie i pozwalam palcom krwawić w rozpaczy



Podchodzę na palcach do dyżurki

Nóż w zębach potęguje wydzielanie śliny

Lekarz zasłania się fotografią żony na tle zabytków Luksoru
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie