Skotawa

SKOTAWA





Przyjedź do mnie chociaż raz

A pokażę ci strome brzegi Skotawy

To miejsce

Gdzie załamał się lód pod moim psem

Między drzewami na niebieskich pajęczynach

Drga jeszcze mój krzyk

A Budrys odwraca łeb

I podaje łapę jak wtedy z przerębli

Tak to prawda

Nie szeptałem tu czule

żadnych kobiecych imion

Chociaż okolica nastraja do rozbieranych randek

Wykrzykiwałem tylko imię psa

Gdy wypływał na powierzchnię

A potem tuliłem do siebie

Drżące mokre futro

I wybaczałem mu wszystkie nieposłuszeństwa

I tych siedem uduszonych kaczątek

Których puszyste duszyczki poszły do nieba

Jak mawiała moja córka



Przyjedź do mnie chociaż raz

A pokażę ci pętlę rzeki

Którą zarzucam na łkające gardło

I daremnie próbuję jak Wojaczek

Odrzucić stopami upodloną planetę



Za każdym razem wracam na ziemię

Bo wystraszony pies przysiada na tylnych łapach

I liże moje dłonie
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie