rozbiorę cię

Zimą rozbiorę cię tak aby śnieg był dokoła różowy

Jak bolesne wspomnienie pierwszej miłości

Przytulę tak mocno że moje dłonie

Wyrosną przebiśniegami na twoich plecach



Rozbiorę cie nad brzegiem morza

Niechaj powracające fale zmyją ślady porzuconych szat

Niechaj na moich spierzchnietych ustach

Osadza się sól wigilijnych oczekiwań

Ciągle pustego talerza



Rozbiore cie tak abyś nie czuła zimna

Aby nie przeniknął cię chłód klamki

Co pożegnaniem uwił gniazdo w mojej dłoni



Rozbiorę cię tak byś słyszała lot ptaków

Byś poczuła na sobie trzepot ich piór

Niesiony z ciepłych krajów dzieciństwa



Rozbiorę cie tak aby było ci do twarzy z nagością

Którą rozpali tupot moich palców

I nawet pod groźbą snu

Nie odwrócę się plecami

Do twoich piersi
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie