Moje Sarajewo

MOJE SARAJEWO





Odłamki szyb wystawowych wbijają mi się w kark

Fragmenty cegieł zginają plecy

I uczą pokory tragarza

Moje dłonie upadłej praczki

Wyczuwają na odległość bieliznę kobiety

Przez łóżko wielkie jak trzeci zabór rosyjski

Czołgam się do dworcowego zegara

A tam kwadrans na pożegnanie



Kolejny strzał snajpera

Nie zdołał uspokoić mojej krwi

Tętni miarowo

Cegły wierne jak miesiączka

Po raz kolejny ranią niewinne palce

Rozpalone czoło chłodzę cyferblatem

Zbitego zegarka

Fosfor niczym wigilijna ryba

Poprawia mi pamięć



Pozostał kwadrans na pożegnanie

Czerwona czapka zawiadowcy sprawdza

Jak bardzo zabliźnił się ostatni uśmiech



Odliczam zdrowaśki do kolejnej wojny

Na której były poeta Karadżić

Nakarmi zziębnięte doły z wapnem
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie