Hłasko do Osieckiej.Kazimierz nad Wisłą 1957
•
HŁASKO DO AGNIESZKI OSIECKIEJ.KAZIMIERZ NAD WISŁĄ 1957
Kochana
Mieszkam w Domu Architekta
Rynek tuż za oknem
Luminarze literatury żonglują mną jak piłką
Bierzemy bar kilka razy dziennie
Najwierniejsi są krytycy
Putrament mówi
że działają na zasadzie rakiety nośnej
I kiedyś mnie opuszczą
Oby po wylansowaniu
Redaktorki młode jak Polska Ludowa
Kładą sobie na kolanach moją głowę
I wmawiają mi trudne dzieciństwo
To budzi w nich instynkt macierzyński
Agnieszko
Słyszę w farze nasze modlitwy o sławę
W ruinach zamku
Zaczynam pachnieć tobą
Codziennie na targu przypominają mi ciebie
Oczy chłopów czerwone z braku snu
Zapach alkoholu i mokrej sierści grubych koni
Wiem że już nigdy nie ujrzę tutaj ciebie
Wśród białych drzew
Boję się że te trzy krzyże
To dla nas
I naszej miłości
Kochana
Mieszkam w Domu Architekta
Rynek tuż za oknem
Luminarze literatury żonglują mną jak piłką
Bierzemy bar kilka razy dziennie
Najwierniejsi są krytycy
Putrament mówi
że działają na zasadzie rakiety nośnej
I kiedyś mnie opuszczą
Oby po wylansowaniu
Redaktorki młode jak Polska Ludowa
Kładą sobie na kolanach moją głowę
I wmawiają mi trudne dzieciństwo
To budzi w nich instynkt macierzyński
Agnieszko
Słyszę w farze nasze modlitwy o sławę
W ruinach zamku
Zaczynam pachnieć tobą
Codziennie na targu przypominają mi ciebie
Oczy chłopów czerwone z braku snu
Zapach alkoholu i mokrej sierści grubych koni
Wiem że już nigdy nie ujrzę tutaj ciebie
Wśród białych drzew
Boję się że te trzy krzyże
To dla nas
I naszej miłości