zielone lustro cz.2

Od siebie
wystarczy przetrzeć szkło
bym zobaczył swoją twarz
owad co tańczył wokoł lampy dawno zdechł
zapisane imię na szkle pokrył kurz

odeszłaś z innym
z pocałunkiem naszych dni
po policzkach popłynęły
zimne łzy

oczy jak brylanty lśnią
zadrwiłaś ze mnie
poczułem się jak głąb

chcesz wrócić odwrócić los

jest już zbyt pożnio odłużmy to
moze spotkaja się nasze dłonie
lustro zielone przyniesie nadzieje
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie