wybryki z tej fabryki

O sobie
wychowała mnie ulica karmiła jak wilczyca
ojciec Bóg wie gdzie włóczyłem się z kąta w kąt

w bramie tanie wino na podwórku dzieci w piaskownicy
miały godziny, dni, lata zmarnowanych szans

których nigdy nie było dla takich jak my
jedna droga do roboty lub margines z pomocą mopsu

kiedyś czas był dłuższym lepszym mimo kilku win
w porę udałem się w drogę przez życie

zostawiłem to obszczane miasto
w garnizonie zakamuflowany

pojedzony wyspany maszerowałem
na ustach z żalem i uszanowaniem
2
21 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 1 rok temu
to jak żule ,ulica chowala,ulica karmiła,tłupiac butami po betonie chodnika ,który w oczach obsychał ,na dodak bezrobotni wskutek lokautu ,nie jeden wyruszył w świat w:)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie