schizofrenia

pod nieba dachem zrodził się syn

był zwykłym chłopcem jak ty



deszcze łez przesłoniły mgły

padł na ziemie i powitał schizofrenie

cierpienie spłynęło od Boga



dzień i noc ogień wygasał

podsycał go strach



nie wychodził z domu ludzi się bał

ludzki śmiech przenikał duszę

jak bagnet sztywny pal

schizofrenia wypełnia go



wywracał się podnosił krzyż

kolejny dzień to obłęd paraliżuje

korek w głowie wir i młyn



strach zabija od wewnątrz

schizofrenia zabija teraz już wie

życie jest zbyt krótkie cierpi więc jest



pod skórą czuje brud ma misję znów

wytłumacz mu czy rzeczywistość mu się śni



skóra pokryta łuską

boi się strach to jego brat
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie