na oceanie

Melancholia
przytłaczająca północ gwiazd miliardy
spadające meteory jak leonidy
samotnie po nieskończoności oceanów
ze snów najgłębszych płynie w eterze
wyłania się w szalupie spękane serce
rozdarte wnętrze rozpacz przestrzenna
bez wody wyłącznie słone łzy
na języku toną moczą koszulę już zmoczoną

odludne uczucia
lękiem posmarowany chleb spotniały od żalu
nikt nie usłyszy nikt nie woła pustka głucha
chluśnięcie rekinów żarłocznych
choroba morska
która przychodzi znikąd jak deszcz po ciszy odległej
enigmatycznej głębiny
by stopy osuszyć na brzegu wolnej wyspy
mikro świat ciągła walka o spokój
oczy półotwarte ciężkie powieki
wiatru smaganie rozprasza myśli

pot pomieszany ze strachem wszystkich duchów
Bóg oceanów i mórz popatruje czasem
sprawdza naszą walkę przebiedować to cud
stać się bohaterem marynarzem
przegrać z żywiołem tylko Robinson Crusoe
walczyć o dzień o noc silniejszym być
by powrócić nowo narodzonym
do świata żywych żmij jadowitych
3
26 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

jaropasztii 7 lat temu
Dziękuję...pozdrawiam
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie