w ciszy

O życiu
brak mi przestrzeni w smogowym mieście
łopotu skrzydeł i szumu drzew
kojącej smutek zielonej pieśni
łagodnej fali i krzyku mew

brak mi szepczących leśnych strumieni
płonących maków wśród złotych zbóż
nieba w błękitnej jeziora toni
gwieździstych lilii i dzikich róż

wciąż ta tęsknota nieugaszona
która nawiedza duszę we snach
prowadząc nocą przez dzikie pola
gdzie wróżki tańczą wśród bujnych traw

tam aniołowie graja na lirach
a złote włosy im plącze wiatr
słowa miłości po lasach płyną
i Bóg łaskawiej patrzy na świat

miasta niech krzyczą milionem świateł
tysiącem reklam i magią lóż
ja pragnę tylko nad brzegiem stawu
słuchać rozmowy niewinnych brzóz
10
101 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 10 lat temu
natura, lato, to je to :)
jaropasztii 10 lat temu
to je super ...:)Pozdrawiam ciepło...:)
Pixie 10 lat temu
sielanka...:)
ibis49 10 lat temu
Dziękuję Wszystkim za komentarze i serdecznie pozdrawiam:)
Fajnie napisane, ale dysonans z tymi aniołami i bogiem... dal mnie dysonans nie dla katolika oczywiście...
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie