słomkowy kapelusz

Miłosne
ukryję pod nim twarz
byś nie ujrzał moich oczu
które płoną
gdy jesteś blisko

zachowam w myślach
wszystkie wstydliwe słowa
które leżą
w kącikach ust

uchylę czasem kilka słomek
byś mógł choć musnąć
gorącej lawiny
która opada

z moich rzęs
uwolnię niekiedy motyle
trzepoczące zalotnie
skrzydłami

z tysięcy uczuć
twoja obecność kreuje
te najwspanialsze
malowane tęczą

słomkowy kapelusz
to tylko na chwilę

przyjdzie czas by

go zdjąć
8
72 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
Livia u siebie :D...super połączyłaś trzecią i czwartą strofę...peelka gra na zwłokę, myśląc, że w ten sposób ma kontrolę nad sytuacją :))...gra uczuć :)
Helen 11 lat temu
Pierwsze pozwolisz że zachwycę się 4 strofą...OMG jest bajecznaaa! Całość iście w Twoim styluuu;)))niewymuszony i delikatny dlatego tak miło się Ciebie czyta...;)))))))))))))buziaki
Livia 11 lat temu
:* :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie