Silesia Marathon 2012

Humoreska
Parę dni przed tym pamiętnym biegiem,
obrzęk na kostce, więc do lekarza.
Zlekceważyłem jego opinię,
by start wykreślić z kalendarza.

A więc udałem się do Katowic,
aby pogonić, tego mi trzeba.
W ręku jak zwykle butelka wody,
by w trakcie biegu kostkę polewać.

Pierwsze dni maja, gorąc i upał.
Krótkie spodenki, żadne tam getry.
Trasa biegu tak potwornie długa.
Całe czterdzieści dwa kilometry.

Latała sroczka po drogach Śląska,
czerpała z biegu to co najlepsze.
W punktach odżywczych, skromna przekąska.
Banan i litry wody tutejszej.

Zwycięstwo ducha oraz psychiki.
Ech, zapomniałem o swojej kostce.
Nie patrz na moje czasowe wyniki,
ja sam uważam, że poszło dobrze.

I endorfiny w trakcie ów biegu,
i te łzy szczęścia, gdy była meta,
i myslę sobie: O kurde Marcin,
następnym razem biegnij w skarpetach!

yeah!
:)
13
98 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Cola 13 lat temu
twardy z Ciebie zawodnik coś mi się widzi ;)))
Jaime 13 lat temu
też się bawię w bieganie;) pzdr
spiro136 13 lat temu
Prawie to widzę...Pozdro...:)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie