Sanctus

O wierze
Zdzierają podeszwy- niczym
królik zęby na korze.
Depczą ścieżki, które
już od dawien zadeptane.
Możesz na nich rzucić okiem,
choć osobiście nie radzę.

Zimne kafle rozgrzeszają, ból kolan
głaska poświęceniem.
Marmurowe lica, drwiącym uśmiechem
okalają najdroższy różaniec w dłoni.

Ławka jak gdyby miodem polana,
łapie w swe szpony jak miś i nie chce
wypuścić.
Słowa same znają drogę, wiedzą
dokąd zmierzać.
A, że brak sensu?
To bez znaczenia.

Łzy słone, pod pachą.
Gdy ktoś słowo rzuci drażniące.
Oczy suche niczym piach pustynny, lecz
zamknięte, aby nikt nie widział.
4
61 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Avrilianna 14 lat temu
Twój profil potwierdza od początku do końca treść wiersza;} Fajne, mi się podoba...!
Presumpcja 14 lat temu
Miś w moherowym berecie, no cóż, niezłe. mam swoje ulubione wersy.
Spoks 14 lat temu
Tekst niezły!, jednak czytając odwraca uwagę ten w/g mnie niepotrzebnie podzielony, skrócony podział zdań w krótkie strofy.
Tak więc niepotrzebnie, i nic złego by się nie stało gdybyś zapisała to pełnymi zdaniami.
justii9 14 lat temu
Hmm, czyli uważasz, że lepiej by było bez żadnego podziału? To znaczy tak jednym ciągiem?;-)
Każde rady są dla mnie bardzo cenne, ponieważ dopiero się uczę i zdarzają mi się mniejsze, a częściej i większe wpadki :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie