Pod sękatą gałęzią

Pod sękatą gałęzią
zasłuchuję się w sobie
gdzie szafrany zieleni
rozmarzają o Tobie

w głębi źrenic dziewanny
kwitną myśli oddechów
tlące szepty zbliżania
twarz ścierają od grzechu

i na łóżku zbyt wąskim
głaszcze czule posłanie
snem błękitów dogłębnych
ramionami marzanny
5
66 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Ewa Hulak 9 lat temu
snem błękitów...pięknie
ciezjem 9 lat temu
Metafory dopełniaczowej strzec się potrzeba, spada ona na autora niczym klątwa z nieba.
Józef Tomoń 9 lat temu
W klimacie krytyki klątwy i obsesji tego co wciąż psioczy należy dopieścić :):):)
leopard 2 9 lat temu
dodam plusa; bo czyż nie dobija się konających koni? :))
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie