nonsens nasz
W głębi duszy nie znoszę już tych uniesień... Ciągłego balansowania na cienkiej przepaści życia. Łkania przerywanego oddechem, jakby był dodatkiem do życia. Serca umęczonego słodkim- ciężkim balastem. Pragnę tego małego skrawka pewności, gdzieś tam ostoi w tym kruchym i wielkim świecie. Ciebie byś był jedynie mój w świecie niewiadomych. A Ty zawsze jesteś tylko wiatrem. Owiewasz moją twarz, ale nigdy nie docierasz do płuc. Gonię wiecznie twój cień, grzeję się twoim śladem pozostawionym na krześle. Zbieram twoje włosy z dywanu i marzę o Tobie od tylu lat. Może dlatego tak Cię kocham?