na cztery spusty
zostawiłeś mnie samą
jak rzecz zapomnianą
przekręciłam za tobą drzwi
nikogo nie wpuszczam
prócz promieni słońca
one czule pieszczą
jestem trochę dzika
jak zranione zwierzę
po co zbędne słowa
w które nie wierzę
rozsypane marzenia
pyłem dookoła
zbieram po kruszynce
logiczną całość buduję
od nowa
jak rzecz zapomnianą
przekręciłam za tobą drzwi
nikogo nie wpuszczam
prócz promieni słońca
one czule pieszczą
jestem trochę dzika
jak zranione zwierzę
po co zbędne słowa
w które nie wierzę
rozsypane marzenia
pyłem dookoła
zbieram po kruszynce
logiczną całość buduję
od nowa