Łąka Szczęścia

O życiu
Widziałam łzy
niczym poranną rosę
na Łące Szczęścia.

Chwasty wśród tulipanów
i grafitowe chmurki
przykryte światłem słońca.

I widziałam uśmiechy dzieci,
ciche szlochania starców.

I porzucone jabłonie bez korzeni,
bo nie było miejsca na Łące Szczęścia.

Słyszałam wesołą pioseneczkę
i psa skowyt.

Wspominałam zapach ciastek,
bo tęskno mi było za drewnianym domkiem
w wysokich górach,
nad błękitną rzeką.

I zbierałam maliny,
bo tak pełno ich było na Łące Szczęścia.

I piłam wodę z potoku,
bo byłam spragniona.

I spragniona byłam matczynej miłości,
bo nie było miłości na Łące Szczęścia.

I szłam wciąż z trudem.

Zmierzałam kamiennym mostem
nad przepaścią.

Widziałam ciała strudzonych wędrowców,
których podróż przerwała śmierć
na Łące Szczęścia.

I kaleczyłam się w stopy
bo pełno cierni na Łące Szczęścia.

I upadłam na wzgórzu
ze zmęczenia,
z głodu
i tęsknoty.

I widziałam światło
przy złotej bramie.

I promienne uśmiechy
szczęśliwców.

Spojrzałam na Niego.
i zasnęłam na wieki,
bo nie dostąpiłam zbawienia
na Łące Szczęścia.
3
47 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
Okroiłabym troszkę ten wiersz...jest lekko przegadany. I myślę że za dużo powtórzeń-łąka szczęścia- Ale myślę że plusik się należy choćby za pomysł:) pozdrawiam
nieulotne 11 lat temu
Helen, dziękuję za wszystkie Twoje komentarze i plusiki do moich utworów... :) Rzeczywiście, wiersz trochę przegadany, ale liczę na odrobinę zrozumienia... stawiam pierwsze kroki ;)
Ina Boj 11 lat temu
Helen ma rację. Krócej i treściwiej. Próbuj dalej, powodzenia ;)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie