Klucz milczenia...

Krzyczę szeptem do widzenia,
by upewnić się, że słyszysz,
w blasku nocy nieme słowa,
z ust zamkniętych na ciszę.

Słuchasz, szukasz, nie ty błądzisz,
w echu dźwięków niezliczonych,
lgniesz do głosu po omacku,
z kluczem w zaciśniętej dłoni.

Ja zobaczę twe potknięcie,
na srebrzystej tafli lodu,
zamknę oczy, łzę uronię
i podejdę krok do przodu.

Ty upadniesz, krusząc serce,
w bryle lodu wyrzeźbione,
nie zobaczysz krwi na rękach,
lecz poczujesz moje dłonie.

Sił ostatkiem podasz rękę,
i zostawisz mi na dłoni,
zakazany klucz milczenia,
cicho mówiąc do widzenia.
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie