Kawałek życia
Żyłem do lat szesnastu
jak zwyczajny nastolatek
do tej środy godziny siedemnastej
gdy moje życie nagle ustało i
zaczął się koszmar mej matki.
Cała rodzina przerażenie odczuwała
wyrwę się z objęć śmierci?
I tak dni mijały narodziny Jezusa
przeminęły a ja spałem miną
miesiąc nawet dwa obudziłem się
nie świadom swej sytuacji matki szukałem
wstać chciałem z łóżka się sturlałem upadłem
ziemi twardość poczułem. Ja chodzić nie mogę
co się dzieje? Aż tu postać w bieli się zjawiła
tłumaczyć zaczęła nic nie rozumiałem.
Co się stało? Gdzie ja jestem?
Wszystkie pytania przestały mieć sens
gdy chodzić przestałem...
jak zwyczajny nastolatek
do tej środy godziny siedemnastej
gdy moje życie nagle ustało i
zaczął się koszmar mej matki.
Cała rodzina przerażenie odczuwała
wyrwę się z objęć śmierci?
I tak dni mijały narodziny Jezusa
przeminęły a ja spałem miną
miesiąc nawet dwa obudziłem się
nie świadom swej sytuacji matki szukałem
wstać chciałem z łóżka się sturlałem upadłem
ziemi twardość poczułem. Ja chodzić nie mogę
co się dzieje? Aż tu postać w bieli się zjawiła
tłumaczyć zaczęła nic nie rozumiałem.
Co się stało? Gdzie ja jestem?
Wszystkie pytania przestały mieć sens
gdy chodzić przestałem...