już niczego nie muszę
wiszę
schylać się już nie muszę
tak bardzo dokucza mi krzyż
leżę sobie w kokonie
po chwili motylkiem frunę
gdzie mi się żywnie podoba
i przyszłość się staje wyraźna
a przeszłość jest w ciągłym zasięgu
choć z każdym na moment przestaję
i wszystko jest takie jak trzeba
gdy nagle spotykam ciebie
czym nie wiem jednak wyraźnie czuję
że wreszcie dotykam nieba
schylać się już nie muszę
tak bardzo dokucza mi krzyż
leżę sobie w kokonie
po chwili motylkiem frunę
gdzie mi się żywnie podoba
i przyszłość się staje wyraźna
a przeszłość jest w ciągłym zasięgu
choć z każdym na moment przestaję
i wszystko jest takie jak trzeba
gdy nagle spotykam ciebie
czym nie wiem jednak wyraźnie czuję
że wreszcie dotykam nieba
garba po sobie zostawi
lub sztabę
albo pająka w:)