Drogą donikąd
•
Była kiedyś mym natchnieniem
moim kluczem, moim celem
jak przyjaciel szła przy boku
wierząc w bajki jednej nocy
Gdy bywało ciemno wszędzie
gdzieś z otchłani ziemskich piekieł
wyłaniała światło z cieni
próbowała czule pieścić.
Po co płakać, po co trwożyć
wszystko przecież można
zmienić.
Jeden uśmiech, jedno słowo
jak lawina wyzwolona były
w stanie ujrzeć niebo
ponad głową
niewidzialne rzeczy dostrzec
w mojej duszy
w twoich słowach.
Choć
nie łatwo zrezygnować
„przyjaciela” precz wyrzucić
czasem trzeba się zatrzymać
„bruk” z ulicy w pył zamienić.
Czy udała się ta zmiana
kiedyś ktoś oceni za nas.
Czy mi dobrze jest bez ciebie
może
kiedyś Wam opowiem.
moim kluczem, moim celem
jak przyjaciel szła przy boku
wierząc w bajki jednej nocy
Gdy bywało ciemno wszędzie
gdzieś z otchłani ziemskich piekieł
wyłaniała światło z cieni
próbowała czule pieścić.
Po co płakać, po co trwożyć
wszystko przecież można
zmienić.
Jeden uśmiech, jedno słowo
jak lawina wyzwolona były
w stanie ujrzeć niebo
ponad głową
niewidzialne rzeczy dostrzec
w mojej duszy
w twoich słowach.
Choć
nie łatwo zrezygnować
„przyjaciela” precz wyrzucić
czasem trzeba się zatrzymać
„bruk” z ulicy w pył zamienić.
Czy udała się ta zmiana
kiedyś ktoś oceni za nas.
Czy mi dobrze jest bez ciebie
może
kiedyś Wam opowiem.
zawsze w stronę światła w:)