Dedykacja 2
rozsypię po ziemi ziarna
niech rosną
póki słońce patrzeć może
nie oślepnę
pomaluję drzewom liście
zazielenię
krajobrazy uschłych marzeń
w głowie
wypiję wodę z oceanów
by uwolnić
wraki porzuconych statków
z dna podniosę
odbuduję wieżę Babel
krzycząc
na przekór wszystkim wiarą
nie zwątpię
przemebluję nieboskłony
po północy
księżyc pomoże mi nosić
gwiazdy
zdemontuję górom szczyty
i rozrzucę
na rozgrzanej pościeli Sahary
by zgasły
tylko po co miałbym to robić
skoro nie mogę
wejść przez otwarte drzwi
twojej namiętności
niech rosną
póki słońce patrzeć może
nie oślepnę
pomaluję drzewom liście
zazielenię
krajobrazy uschłych marzeń
w głowie
wypiję wodę z oceanów
by uwolnić
wraki porzuconych statków
z dna podniosę
odbuduję wieżę Babel
krzycząc
na przekór wszystkim wiarą
nie zwątpię
przemebluję nieboskłony
po północy
księżyc pomoże mi nosić
gwiazdy
zdemontuję górom szczyty
i rozrzucę
na rozgrzanej pościeli Sahary
by zgasły
tylko po co miałbym to robić
skoro nie mogę
wejść przez otwarte drzwi
twojej namiętności