Dawna wioska
Spoglądam na wioski kwieciem malowane,
na drewniane domy spod słomianych strzech,
poradlone grusze i gniazda bocianie,
od łąk zaś dochodzi dziewcząt słodki śmiech.
Kilka kroków dalej stary młyn turkoce,
tak jakby opowieść rzewną o czymś snuł,
chociaż to już lipiec, jeszcze pachnie wiosną,
garścią drobnych fiołków i gałązką bzu.
W przydrożnej kapliczce, Postać Matki Boskiej,
łaski nieskończone na wędrowca śle,
a przy tym spogląda czule i z miłością,
powiedziałbyś nawet, że uśmiecha się.
Nad jeziorną taflą dwa barwne motyle,
żółty nenufaru okrążają kwiat,
zajrzyj tu do wioski choć na jedną chwilę,
nim ją mgła otuli, nim powieje wiatr.
na drewniane domy spod słomianych strzech,
poradlone grusze i gniazda bocianie,
od łąk zaś dochodzi dziewcząt słodki śmiech.
Kilka kroków dalej stary młyn turkoce,
tak jakby opowieść rzewną o czymś snuł,
chociaż to już lipiec, jeszcze pachnie wiosną,
garścią drobnych fiołków i gałązką bzu.
W przydrożnej kapliczce, Postać Matki Boskiej,
łaski nieskończone na wędrowca śle,
a przy tym spogląda czule i z miłością,
powiedziałbyś nawet, że uśmiecha się.
Nad jeziorną taflą dwa barwne motyle,
żółty nenufaru okrążają kwiat,
zajrzyj tu do wioski choć na jedną chwilę,
nim ją mgła otuli, nim powieje wiatr.