Anonimowa

Lubię jesienne wieczory. Wtedy czerń pożera listopadową szarość. Nie czuć już wilgoci deszczu, ani podmuchu mroźnego wiatru. Wychodząc na spacer, obserwuję grę świateł odbijających się na mokrym asfalcie. To takie niezwykłe. Omijam czarne dziury wypełnione brudną wodą.
W tej scenerii czuję się anonimowa, nie musząc życzyć dobrego wieczoru przechodniom, uśmiechać się nieszczerze... Taka noc zaciemnia ludzkie twarze, pozbawia emocji, odczłowiecza. Można w spokoju pobyć z samym sobą. Udawać swój własny cień, karykaturę, odbicie... Tak prosto rozmyślać o ukrytych pragnieniach, marzeniach, dziwactwach zaplątanych w umysł. Nie widać wstydu, rumieńca na twarzy. Nie czuję karcących spojrzeń i potępiających gestów.
Mogę tak iść. Bezbarwnie, niewidzialnie, po ziemi, czekając na pierwszy śnieg.



ps. to taki mały fragmencik....
5
96 odsłon 7 komentarzy

Komentarze (7)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Livia 12 lat temu
dzięki :*
mkc47 12 lat temu
no i widzisz nie ubieraj w wersy tylko w zdania,wg mnie masz talent do prozy :)
Livia 12 lat temu
naprawdę ???!!!! :D dzięki :)))
Helen 12 lat temu
Dość że spójne to i jeszcze prawda;) ładnie Livia.... buzziaki
Livia 12 lat temu
dzięki Helen :)
mkc47 12 lat temu
nie zniechęcam Eforo,zapytaj zainteresowaną :)
mkc47 12 lat temu
Eforo jak się przed Tobą nie tłumaczę i nie szukam aprobaty ,tylko napisałem o fakcie :)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie