...

Melancholia
Dłoń niesiona porywistym wiatrem,
bezsilna, bezwładna, na codzień milcząca
dumnie unosząc się na wietrze w górę,
Specyficznie prosto siebie prostująca.

Zbija samoloty i odgania ptactwo,
wygniata z lotników serca i wątroby.
Zżera człowieczeństwo oblizując ludzkość,
tożsamość wysysa, zastępując sobą.

Tylko to zostawia co między zębami
utkwić się ważyło, dając niedogodność.
Głodna krwi niewinnej, dniami i nocami,
zdalne stery mając, liczy wciaż na płodność.

A zaś słowo martwe, niewiele znaczące,
chociaż nieuchwytne, ciągle tkwi w jej szponach
wydeptuje ścieżki donikąd idące
z każdą chwilą słabnie, z każdą chwilą kona.

Daje siebie unieść na dźwięk jej patosu,
nie mając możności zmienić swego losu.
1
28 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Pieniądz 15 lat temu
Bardzo dobre, skupia uwagę.Pzdr
M
mopek 15 lat temu
Taka mało gadatliwa dłoń może być inspiracją. Szkoda, że wewnętrzna antynomia rozszarpała wersy - przecież nie z antylogią mamy tu do czynienia. Już lepiej bąki zbijałaby, nie aerodyny.
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie