pożegnanie z lasem

Natura
wchodzę do ciebie
jak do swego domu

otoczony atmosferą
ciszy i spokoju
zanurzam się śmiało
jak w ramiona matki

znamy się niczym łyse konie
darzymy szacunkiem i przyjaźnią

wiem kiedy jesteś chory
rozumiem bolesne skrzypienia
gdy spragnione konary
błagają niebo o łyk wody

widzę oznaki radości
kiedy ożywcze krople
spływają po wyschniętych koronach

nie przychodzę dla runa
tylko pełni życia którą roztaczasz

dla cichych szmerów wędrujących mrówek
płochliwych saren zadziornych jelonków
dla zapachu żywicy i śpiewu ptaków

chociaż muszę cię opuścić
to wiem że będziesz przy mnie

każdej wiosny wiatr przywieje
zapach szyszek poziomek żołędzi
radosne pukanie dzięcioła
budzącego uśpione drzewa

w słoneczne dni
siedząc na ławce w parku
będę opowiadał o tobie
lipom i kwitnącym kasztanom
7
86 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
zadziorne jelonki ---ojejku :)))))))
karioka83 13 lat temu
Nawet nie wiesz, jak bardzo czuję Twoją tęsknotę! Ja tak samo tęsknie za morzem!!!! Rozumiem każdy jego oddech, każdy pomruk, wszystkie jego nastroje... Tęsknota za nim aż boli...Do lasu masz jednak bliżej niż ja do morza...;)) Piękny wiersz, wspaniała wrażliwość przebija z niego...:) I... masz rację- parkowe lipy i kasztany chętnie wysłuchają Twoich opowieści o wielkim lesie...Ja zresztą też...;)))
ibis49 13 lat temu
Bój się Giz:) czasem nie chcą ustąpić z drogi:):)
ibis49 13 lat temu
Wiem Marzeno, ja też tęsknię za morzem, nie jestem tak przywiązany jak do lasów, ale jednak mnie tam ciągnie:):) Serdecznie pozdrawiam:):)
karioka83 13 lat temu
Nie wyprzesz się korzeni, Andrzeju...;))
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie