uwielbienie

oddychasz tak wolno

twe usta leniwie całują dna stawów

po których księżyc dumnie stąpa

blaski darmo falami rozdaje

jakby czerpał ogrom jasny

z łuski i perły

co dno opiewa

a dzień wczesny topi srebro

które bez skrupułów bogaci szyję ważki



ty płoszysz wdzięcznie

w najcichszych dolinach motyle

które bez cienia

cierpienia

zwątpienia

oddają barwy płotom

a te odgradzają

wciąż

twój jasny świat słoneczny.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie