Pokłosie moich wierszy

O przyjaźni
Bóg Adam i Matka Ewa mało co nie umarli z żalu za swoim synkiem
Piekła jakie go spotkało młynkiem
Boże ja nie chciałam się nawet urodzić bo tak byłam zła
Bo tak nad mym złem obdarci uszkowym płakałam i pojawiła się rzesza aniołów jak mgła
I pojawiło się dobro w mej duszy
Ale ja dalej jestem wredna jak cholera do tego nimfomanka
Boże przebacz i zapomnij
Patrzę na ludzi z punktu widzenia schizofrenika
Takiego wsiowego magika
i proszę Boga o przebaczenie moich kończynowych win
bo znowu komuś zadam ból
Bo jestem dobra jak psychologiczny mól
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie