Pokłosie moich wierszy
Bóg Adam i Matka Ewa mało co nie umarli z żalu za swoim synkiem
Piekła jakie go spotkało młynkiem
Boże ja nie chciałam się nawet urodzić bo tak byłam zła
Bo tak nad mym złem obdarci uszkowym płakałam i pojawiła się rzesza aniołów jak mgła
I pojawiło się dobro w mej duszy
Ale ja dalej jestem wredna jak cholera do tego nimfomanka
Boże przebacz i zapomnij
Patrzę na ludzi z punktu widzenia schizofrenika
Takiego wsiowego magika
i proszę Boga o przebaczenie moich kończynowych win
bo znowu komuś zadam ból
Bo jestem dobra jak psychologiczny mól
Piekła jakie go spotkało młynkiem
Boże ja nie chciałam się nawet urodzić bo tak byłam zła
Bo tak nad mym złem obdarci uszkowym płakałam i pojawiła się rzesza aniołów jak mgła
I pojawiło się dobro w mej duszy
Ale ja dalej jestem wredna jak cholera do tego nimfomanka
Boże przebacz i zapomnij
Patrzę na ludzi z punktu widzenia schizofrenika
Takiego wsiowego magika
i proszę Boga o przebaczenie moich kończynowych win
bo znowu komuś zadam ból
Bo jestem dobra jak psychologiczny mól