Magiczna parasolka Rozdział 5 Rozgnieździć niebo
Piekąc ciasta, nigdy nie miała wagi. Zawsze bełtała składniki i zaczyn gotowy. Uwielbiała znajdować stosiki gazet pod biblioteką, jak również słuchać muzyki. Gdy się rozglądała po okolicy, zawsze odnajdywała ostatni puzzel wielkiej układanki szczęśliwego życia w mieście. Wszystko wydawało się takie piękne i harmonijne jak flet, na którym grała. Co prawda było to pełne skrajnej biedy, ale też miłości filmów, które sobie zamawiała. Nie wiedziała, że dziewczyny, które ułożą szczęśliwą bajkę o sobie, czyli spiszą swoje losy z happy endem, zostaną rozgwiażdżaczami nieba. Do jej obowiązków należało rozkładanie puzzli i prośba do wody, aby obroniła i ukryła wszystkie dziewczęta z gwiazdeczek.
Gdyż bajkom, czyli marzeniom, nie było końca. Bo ona nie umiała zbierać sił, tylko rzucała się jak mała iskra na ogień.
„Migotajcie gwiazdy”.
Gdyż bajkom, czyli marzeniom, nie było końca. Bo ona nie umiała zbierać sił, tylko rzucała się jak mała iskra na ogień.
„Migotajcie gwiazdy”.