zaplątani codziennością

Erotyczne
całkiem przypadkiem
wpadli w ramiona namiętności

na pierwszej randce
była zimna
i niezdobyta jak kilimandżaro

jednak
nie umiała dobrze udawać

po drugiej
gotowi na sukces wspięli się na szczyt
osiągając mont everest

całośnica

nawet niebo poczuło rozkosz w gębie
kiedy jej język zawirował
wtórując zakęceniu zmysłów

gdy przekroczyli rubikon
nie było już granic

jej podbrzusze
zatańczyło break dance`a tysiącem błogoskurczy
a wilgoć zalała bezwstydem każdy wąwóz

było gorąco
jak nigdy dotąd

miejscowi mówili
że sodoma i gomora

ale on widział
i nie grzmiał

z za colonimbusów wzeszło słońce

płonęło ze wstydu
4
21 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie