zamrożony na amen... zachorowałem na Ciebie

kiedy lód pokrył nurt
nie dostrzegłaś biegu zdarzeń
rzeka czasami
pełna jest płaczu

a jednak nie wylewa

łzami w poszukiwaniu antidotum
jestem gestem ręki
płynę

pod pokrywą luster
prąd
bezradności nie widać

w spodniach bez przykurczu
mam jeszcze więcej niż trochę

tylko twarz
zimna od szkła
3
26 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 11 lat temu
niczym topielec pod taflą szkła dmucha chucha by puścił lód który ma antidotum miłościw:)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie