za zakrętem

w przytulnej kawiarence
uczucie trzepocze przedsionkami
szafa grająca odprawia modły
za twoje dłonie trzymane w moich rękach

kochamy przy świecach pełnych płomienia
niebieska orchidea w butonierce
wpięta na znak dopasowania
pachnie oddaniem jak bóg pozwoli
będziesz zalotna chciwością nocy
aż do świtu
nim pocałujesz jeszcze zanim odejdziesz

za późno na drinki pite z kałamarzy
już nie napiszesz więcej listów
nie pytaj mnie także o cienie
nic nie wiedzą o przebłyskach
szczęście nadzieja to sonet zimowy
w przytulnej kawiarence tuż za rogiem
poczekam do wiosny
6
41 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Już po pierwszej strofie wiersz jest świetny ;) Czuły, lekki i przyjemny w czytaniu :) bardzo pięknie oddane słowa :) Na bardzo duży plus . Pozdrawiam :)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie