raz dwa trzy i...

abym mógł być galopem
w dziki pęd koniczyny
czterolistny uciekam
od konwulsji myśli i schizofrenii
kłamstwa zakotwiczonego na trwałe
w porcie gdzie mewy zapomniały
o wzlotach teraz niewidzialne
rozmyślania pośród czterech ścian
przekroczyły granicę
ale mam jeszcze skrzydła
potrzebuję wolności
ptaków białych szali
łopocących na wietrze
i widoku z doliny
na dom który będzie moim
kiedy pozostawisz w nim swój ślad
wszystkimi za i przeciw
zapakuję do niego
to co utracone świadomie
profanując przeszłość
zabiję komarzycę która wysysała krew
ukradkiem udając kukułcze
gniazda wtedy nowy horyzont
pozwoli oddychać twoim powietrzem
nieustraszony wskrzesi świty
i obudzi dzień w którym skończy się
tułaczka a zacznie historia
stworzenia z tobą w roli głównej

chodź do mnie
2
41 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
Hah
firlo 12 lat temu
uderz w stół, a nożyce, prawda? ... hehehee... a tak w ogóle ro radzę... idź do fryzjera... najlepiej takiego poza małym miasteczkiem... bo chyba .tył na przód. ... już wyszedł z mody... :)))
firlo 12 lat temu
tekst tekstem... ale radzę... idź do fryzjera... niedopchana... bredzisz... :)))
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie