na równinach zbóż
upijam się rozkosznym "zakiwaniem"
które wiatr smaga marzeniami po kłosach
patrzę jak tańczysz kołysana powiewem
by nieziemskość "wpółwygięcia"
z rozmysłem oddać niebu i mnie
naginasz instynkt do granic
jest nagi
pożądanie wypięte w ognisty łuk
zgrabnymi pragnieniami sięga widnokręgu
naprężone źdźbła ud odsłaniają tajemnicę
skrywającą nieudawaną wilgoć
dotykam sedna nietrzeźwymi zmysłami
będąc jak podmuch tym szczęściarzem
któremu oddałaś palmę pierwszeństwa
które wiatr smaga marzeniami po kłosach
patrzę jak tańczysz kołysana powiewem
by nieziemskość "wpółwygięcia"
z rozmysłem oddać niebu i mnie
naginasz instynkt do granic
jest nagi
pożądanie wypięte w ognisty łuk
zgrabnymi pragnieniami sięga widnokręgu
naprężone źdźbła ud odsłaniają tajemnicę
skrywającą nieudawaną wilgoć
dotykam sedna nietrzeźwymi zmysłami
będąc jak podmuch tym szczęściarzem
któremu oddałaś palmę pierwszeństwa