małe apokalipsy

przypływy odpływy
rozbijanie szklanek
wzgórza dalekie i bliskie

upływem czasu
bezradna codzienność zniewolenia
nadzieja ukryta skrzętnie w zakamarkach
wszechobecne jak powietrze
wypalają swoje piętno powyżej obietnic

wyobraźnia płata figle
a przecież miało być tak pięknie
trochę dźwięku i koloru
tli się jeszcze jedynie pomiędzy wersami

pierwsze dreszcze już dawno za nimi
intymność od święta nie spełnia oczekiwań
odkrywanie światła
iluminacją przyzwyczajeń
ginie w samotności utraconych pragnień

jednak
wbrew wszelkiej logice
na huśtawce przetrwania skazani na niepewność
niezniszczalni
w krajobrazach dawnych wspomnień
potrafią wybaczać_ wciąż usiłując kochać
6
41 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 11 lat temu
frustracja zawsze człowieka dołuje,gdy jeden na górę wejdzie drugiego dowiozą jak też inny tylko ją opłynie ,jednak wbrew logice,w życiu nie trzeba umieć kochać tylko chcieć,bo człowiek światła nie odkrył tylko elektryk prąd a światłość oczy budzi w:):)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie