konstelacje o jedno niebo za blisko

jednych stać jedynie na telefon
drudzy nie potrafią nawet zadbać

o porządki w szafie wcale nie jest łatwo
kawa papieros i twoja miniatura
codzienność która nie pozwala

czasami być jak dębowe krzesło
masywne mocne nie do zniszczenia
a chciałoby się usiąść w piżamie na przeciwko
gdzie twoja twarz uśmiecha nad cumulusami

czerwone wino
i kiedyś nad morzem
zachody czy wschody to wszystko jedno
w myśl lata ułożone stopy
za dłonie usta w wiecznym niedosycie

nie bałaś się wtedy niczego
pod warstwami ciebie byłem ja
i tylko krew buzowała bardziej
niż kołysanka pełna niecierpliwych spojrzeń
śpiewana specjalnie dla twoich oczu

a teraz
pojedynczość chora na kalectwo
tak bardzo chciałbym się przydać
za sześćdziesiąt dziewięć groszy
na minutę zadzwoń
serca nadal nie są rozliczone
2
31 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Pinokio 10 lat temu
przegadane nic o niczym, mniemam, iż wiesz, co mam na myśli.
firlo 10 lat temu
NIE MNIEMAJ, BO NAWET TEGO NIE UMIESZ... L)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie