długi list do swiętej m

odchodzisz winnicami bioder
tam gdzie realia
gdy sen pozostał za ścianą
spijam cię za kulisami
kiedy nagość
to tylko nocne deja vu

prosto z naszego sadu
wypijmy jeszcze raz
w kielichu słodkich chwil
choć na chwilę
palcami twarzy
dotykając wzajemności ust

pętle pętelki twoje kolory
w mojej głowie rozchylone
tęczą ud ze smakiem lizane
przesłania i zmysł powonienia
zassany do granic pomiędzy
po to tylko aby pachniało
jutrem pełnym od wskrzeszeń

nie usypiamy na czas
szeregowe gwiazdy nie mają pojęcia
że piszę wiersz w którym zamieszkasz
przychodząc winnicami bioder
na pokuszenie niespełnionych snów
płatek róży

nie chcę już więcej wełnianych skarpetek
kolejnego swetra z reniferem

pod choinkę
podaruj mi siebie
3
36 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 11 lat temu
jedni odchodzą winnicą bioder,inni przez całe życie ich nie tracą,realnie
bo kiedy ciałem się tańczy biodra w miejscu stoją a kiedy biodrami
to rama prosta jest w tak mosiężnym spojrzeniu a krysztale na podziw w;);;)
K
kaja-maja 11 lat temu
to podaj mi dłoń a przejdziesz w uśmiechu bo ja nie Alicja w;):)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie