happy end

Jedna wąska uliczka, mały skwer zieleni

tak blisko byli siebie a tak oddaleni.

Stała pod blokiem cicho, wpatrzona w światło w oknie

nie uchylił wtedy zasłony, nie zobaczył jej jak moknie.

Nie słyszał bicia jej serca, nie widział tęsknego wzroku,

zmarznięta i zagubiona, jej postać ginęła w mroku.

Płynęły po bladych policzkach łzy zmieszane z deszczem,

co było jej przeznaczone, tego nie wiedziała jeszcze.

Zamknęła oczy i rękę włożyła w kieszeń,

było bardzo ponuro, bo była już jesień.

Zrobiła kilka kroków i z zamkniętymi oczami,

usłyszała tylko pisk opon

i krzyk jakiejś pani,
jestem lekarzem, ktoś krzyknął z tłumu,

tyle dotarło do niej, mimo narastającego szumu.

Wezwijcie karetkę, jej serce coraz słabiej bije!

odsuńcie się wszyscy, ona już nie żyje...

i tylko motyl kolorowy przysiadł przy niej na chwilę

a ktoś zobaczył u niej uśmiechniętą minę

I przyznaję , że wiem to, nie wiadomo skąd

że jej całe życie, to był boski błąd,

więc przemyślał Pan Bóg sprawę i

zabrał duszę zagubioną na ostatnią wyprawę.
3
68 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Gryf88 15 lat temu
mi się podoba:) +
Gryf88 15 lat temu
mi się podoba:) +
JKZ007 15 lat temu
a ja zwyczajne +
D
dead rats 15 lat temu
Motyle nie lataja w deszczu
E
eloiz 15 lat temu
bo ten motyl, to dusza była, ale to trzeba wrażliwości troszkę, żeby zrozumieć
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie